• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pingwinkowe lanie wody
#1
Udostępniamy bardzo dużo danych o sobie – świadomie lub nieświadomie, mamy samochody z „asystentkami” telefonicznymi, które mogą nam zarezerwować hotel, znaleźć miejsce parkingowe (czy zarezerwować), sprawdzić stan pojazdu … mamy facebooka, na którym udostępniamy drzewko genealogiczne, nasze zdjęcia, nasze wpisy, zapisywane są rozmowy z innymi czy kontakty, często klikamy „zaakceptuj” w okienko licencji nie czytając z czym to się wiąże. Może czas to zmienić.

Przypomniał mi się youtuber „VirtuallyVain”. W jednym z odcinków oprócz swojego trollowania zwraca się do kogoś po nicku. Na odpowiedź „o co chodzi?” odpowiada – Jesteś X z miasta Y. Rozmówca wpada w osłupienie i się pyta „skąd to wiesz?”. Na końcu filmiku dowiadujemy się – same osoby podały te dane … na Facebooku. Youtuber po prostu znajdował te dane „na szybko” i wykorzystał je do filmiku. Może kogoś to przekonało do zastanowienia się czy nasze dane są bezpieczne?

Odpowiedź brzmi – zwykle nie są – nie dbamy o bezpieczeństwo danych, a o nasz komfort. Nie ważne, że np. dziś sprawdzasz co jest w lodówce i dokupujesz co potrzeba - „jutro” twoja lodówka ci podpowie, a „pojutrze” będzie sprawdzać czy zdrowo się odżywiasz. Stajemy się uzależnieni od technologii, która ogólnie jest dobrym zjawiskiem. Ale nie zawsze.

Mamy samochody, które pozwalają skontaktować się z pomocą producenta, ale z drugiej strony coraz więcej samochodów można przejąć. Wyobraź sobie sytuację, że jedziesz sobie samochodem, a jakiś haker przejmuje kierownicę i skręca w stronę rowu. Ciężkie obrażenia ciała, jakoś wychodzicie z tego … bo ufamy wszyscy za bardzo technologii.

Pamiętajcie, że raz wpisany tekst raczej nie zniknie z internetu. Zostanie zapisany (często) bezpośrednio na serwerze i nigdy nie usunięty, a nawet jeśli tak nie jest – często boty (Google, Archive.org) z katalogują stronę z wpisem i już wtedy nie zniknie nigdy.

A licencje … cóż, jest strona, o której kiedyś pisałem – TOSDR (Umowa z serwisem? Nie czytam), która opisuje na co się zgodziliśmy rejestrując się na popularnych portalach ...

Ten tekst jest strasząco-informujący. Jeśli ktoś chce walczyć ze zbędnymi technologiami, musi pracować nad swoją strefą komfortu … I swoimi „codziennymi rytuałami”.

Zacznijcie od tego – strona internetowa żąda rejestracji? Wymyślcie nowy nick (może nawet losowy), a maila weźcie z 10 minutes mail. Wtedy cały spam was ominie, a wasz prawdziwy mail zostanie do korespondencji. Już taki początek coś zmieni.
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości